sobota, 17 października 2015

Jak nie zwariować z dzieckiem w domu..??

Cześć kochani!

Gdy rozmawiam z moimi koleżankami - mamami, śmiejemy się i nasuwa nam się myśl że opieka nad małymi dziećmi i przebywanie z nimi w domu przypomina typową "Syzyfową pracę".

Kiedy to dochodzimy do siebie po porodzie, po tych wszystkich emocjach związanych z narodzinami naszego BABY, organizujemy sobie plan dnia, a nasz malec powoli zaczyna nabierać własnego cyklu dnia, stajemy się trochę jak takie roboty i wykonujemy syzyfową pracę. Zawsze tak samo, zawsze o takiej samej porze, wszystko jak w zegarku - dokładnie zaplanowane. Rano - pobudka, szykowanie śniadania, przyszykowanie wyprawki dla narzeczonego do pracy, nakarmienie maluszka i zabawa z nim. Nastawienie prania, sprzątanie, pościelenie łóżek. W między czasie bawienie się z maluszkiem i posłanie go na drzemkę. Po południu - przyszykowanie papu, wyszykowanie i wyjście na spacer. W trakcie spaceru, zakupy. Po powrocie do domu przygotowanie obiadu i zajmowanie się maluszkiem dopóki nie przyjdzie czas na drzemkę. Czekanie na powrót drugiej połówki, serwowanie przygotowanego wcześniej obiadu, czas zabawy gdyż wieczorami dzieci są najbardziej marudne. Kąpiel, papu i lulu. Mówimy maluszkowi dobranoc.

W takiej chwili sama chętnie usiadłabym w fotelu, pijąc gorącą czekoladę. Ale na tym nie koniec, na noc trzeba ogarnąć mieszkanie. Jedyne o czym marzę to sen, takie banalne a cieszy. Następnego dnia wstaję i znowu te same obowiązki.

Są kobiety które doskonale radzą sobie z tą szarą codziennością, realizując się przy tym. Ja - choć uważam się za osobę zorganizowaną, czasem mam ochotę po prostu uciec od tego, zapomnieć.
Kocham moje dziecko, absolutnie bezwarunkową miłością, natomiast musiałam zacząć sobie dawać radę, gdy mam ochotę po prostu uciec.

Wtedy, po prostu znajduje chwilę dla siebie.

Jestem w bardzo komfortowej sytuacji, mimo iż moi rodzice i siostra cały czas pracują, mogą na tyle dostosować grafik, że gdy już mam na prawdę dość biorą go na kilka dni. W tym czasie ja się realizuję, odpoczywam psychicznie od tego natłoku. Po kilku dniach jest już na ogół dobrze i wszystko wraca do normy.

Tak jak wspomniałam posiadanie kogoś bliskiego do opieki nad dzieckiem to niebywały komfort, natomiast gdy nie ma takiej możliwości - w internecie pełno ogłoszeń typu Niania na doskok, lub też na godziny. Wiele kobiet stwierdzi że to kosztuje całkiem sporo. Ale z drugiej strony warto się zastanowić, ile warty jest nasz komfort psychiczny ??? jak ważny jest on dla typowej MATKI POLKI??? i co gdy utracimy komfort psychiczny???

Niektóre matki nazywają mnie wyrodną kukułką. Kukułka wzięła się od podrzucania mojego malca. Nie reaguje na tego typu stwierdzenia. Oprócz mojego dziecka, sama dla siebie też jestem ważna. Mój komfort i zdrowe podejście do codzienności gwarantuje lepsze zajmowanie się malcem i możliwość poświęcania mu jeszcze większej uwagi.

Mamy - a Wy jak odreagowujecie?

Zapraszam do komentowania.


2 komentarze :

  1. Nie jestem mamą,ale nie trzeba nią być by poznać monotonię dnia codziennego.
    Mimo iż ktoś by powiedział nie masz dziecka,to czym jesteś zmęczona?
    Ale tak na prawdę monotonia strasznie męczy.Praca,dom,nim się człowiek obejrzy już wieczór i kolejny dzień i znów to samo...i tak w koło.Do tego dzisiejszy wszechobecny stres nie wpływa na nas dobrze.
    Ale chyba dziecka nie zostawiłabym jednak z nianią na doskok lub na godziny,jak zwał tak zwał..
    Wolałabym już być kukułką ;) i podrzucać malca do najbliższej rodziny,bo go kochają i wiadomo,że dobrze się nim zaopiekują.
    W przeciwnym razie zamiast odpocząć myślałabym czy z jakąś obcą panią nie dzieje mu się krzywda.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy dodany komentarz.
Pozdrawiam Ewelina

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka